Spotkałam się tylko z opowieściami. Jedna dotyczyła okolic Niebieszczan. Ponoć samica krzyżówka zebrała watahę składającą się z bezpańskich psów oraz swoich dzieci i stanowiła zagrożenie dla zwierząt domowych i ludzi. Została odstrzelona. Druga historia zdażyła się w okolicach Leska. Opowiadał mi ją człowiek, którego nie uważam za fantastę. Znalazł w lesie pogryzionego szczeniaka.Miał uszkodzoną szyję. Wychowywał jak normalnego psa chociaż weterynarz stwierdził, że to wilk. Problem zaczoł się kiedy wilczek skończył ok. 8 miesięcy. Wyraźnie tęsknił za lasem. Potem uciekał. Kiedy dorósł chciał aby człowiek przeniósł się z nim do lasu. "Odbywali męskie rozmowy" człowiek odprowadzał wilka w coraz głębszy las i zostawiał. Wilk wracał. Pewnego razu wczesną wiosną człowiek obudził się z przekonaniem, że to właśnie dziś się rozstaną. Odwiózł wilka w głąb lasu. Po raz ostatni spojrzeli na siebie i wilk odszedł. Nigdy więcej się nie spotkali. Czasami człowiek miał wrażenie, że wilk mu towarzyszy ale nigdy więcej się nie widzieli. Wilk przeżył, czasami słychać było jego charakterystyczne wycie.