Działanie Doliny Lotniczej są pięknym przykładem, że warto się angażować, a środki unijne są na wyciągnięcie ręki. Uczestnicząc w spotkaniach Rady Nadzorczej, widzę jak szybko i dynamicznie rozwija się koncepcja Doliny obejmując coraz to nowych członków.
Jednak myśląc analogicznie o Bieszczadach trzeba wrócić do początków Doliny. Na starcie potrzebny jest jeden silny i dynamiczny partner, który weźmie na siebie organizację wszystkich inicjatyw i skupi je w jednym miejscu. Pytanie podstawowe brzmi – kto w Bieszczadach weźmie na siebie taką pracę? I tutaj Lucyno tkwi podstawowy problem – w Bieszczadach jest wielu ludzi z inicjatywą, ale kto zbierze ich w jakiejś jednej organizacji?
Pojedynczo to można ubiegać się o dofinansowanie kotłowni na zrębki drzewne, lub na innowacyjne rozwiązania w jakiejś tam produkcji przy domu. W skali regionu musi działać silna grupa zrzeszająca właścicieli pensjonatów, usługodawców, przewodników itp. Dopiero w takim przypadku można konkurować na rynkach europejskich. Regionów chętnych do wzięcia dotacji na aktywizację jest naprawdę sporo, więc dodatkowo potrzebne jest zaangażowanie profesjonalnych agencji reklamowych, zorganizowanie kampanii – to już kosztuje całkiem konkretne pieniądze i trzeba je niestety wyłożyć na „dzień dobry”.
W bieszczadzkiej specyfice widzę to jakoś marnie...chyba, że pojawi się ktoś, kto będzie chętny do jednorazowych większych inwestycji np. zbudowania sieci wyciągów na Jasło i super kompleksu hotelowego w Cisnej.


Odpowiedz z cytatem