Ale ja tego o czym pisałeś małymi literkami nie chcę. Boję się, że infrastruktura zabije dzikie Bieszczady. Nie ma odpowiednika WSK i nie ma odpowiednika pana Rybki.
Ale ja tego o czym pisałeś małymi literkami nie chcę. Boję się, że infrastruktura zabije dzikie Bieszczady. Nie ma odpowiednika WSK i nie ma odpowiednika pana Rybki.
Przespałam się z Twoimi wątpliwościami. Na temat klasteringu napisałam ostatnio pracę. Wyszła mi niezbyt dobrze. Zastanawia mnie jedno. Kwestia zaufania. Próbowałam połączyć nasze siły w Bieszczadach. Zwykła konieczność. Sprawa reklamy. Nie ma sensu reklamować usług przewodnickich na rynku krajowym, tym bardziej międzynarodowym. Tym bardziej, że usługi mam zamawiane z półrocznym wyprzedżeniem. Zaskoczyło. Klientom taka współpraca spodobała się. Pojawił się problem. Przejmowania klientów. Polecam klientowi x, ten mnie eliminuje często posługując się kłamstwem. Jeżeli w ten sposób tracę klienta, który mógłyby zostać strategicznym to pozostali op.... przez kilka miesięcy. W jaki sposób zabezpieczacie się przed nieuczciwością swoich partnerów?
Ja też nie będę zachwycony wielkim kombinatem hotelarskim, ale trzeba patrzeć na to niestety realnie. Dopóki nie będzie spójnej (i oczywiście zatwierdzonej) koncepcji zagospodarowania regionu, wraz z precyzyjnymi warunkami zabudowy, to dalej groziło będzie powstanie takich kombinatów. Może nie w tym roku, nie za dwa,trzy lata, ale za pięć. Dlaczego? Widząc hotele takie jak Wiśle, czy Mikołajkach (z kompleksami basenów, Spa klubami nocnymi, dyskotekami. itd. itp) trzeba się zastanowić czego brakuje Bieszczadom do ich powstania.
Motorem działania wielkich inwestorów nie są wcale turyści wakacyjni. Dużo lepszy klient to ten biznesowy od spotkań i konferencji - ten daje obłożenie obiektu przez cały rok. Statystyczni narciarze też są lepsi od turystów nazwijmy to plecakowo - samochodowych, bo zostawiają znacznie więcej pieniędzy, a jeśli są zadowoleni to zawsze wracają - jak w reklamie.
Wracając do mojego pytania w tekście - czego brakuje? - tylko agresywnej reklamy i pozyskania klientów z grupy biznes i narty.
Lotnisko w Rzeszowie rozwija się w najlepsze. Niedługo ktoś wynajmie tam cały box, poda namiary na swoje obiekty turystyczne, niezdecydowanych zachęci filmem reklamowym, ulotkami i promocyjną ceną, doda do tego przewóz na miejscę, albo zniżkę na wypożyczenie samochodu i gotowe - dojdą jeszcze turyści samolotowi.
Ciekawym przykładem rozwoju są wybrane regiony w Pirenejach. Istniejący plan zakłada w nich ściśle określoną liczbę budynków mieszkalnych (zwykle zastanych) i nie pozwala na tworzenie wielkich kompleksów. Regiony te stawiają na "turystykę wiejską i biwakową" - tłumaczenie jest moje więc wyjaśniam - wiejska odnosi się do naszej agroturystyki, natomiast biwakowa odnosi się do pól namiotowych z prymitywnymi łazienkami i dostępem do zimnej wody - czyli w zgodzie z naturą, a komu się nie podoba to trudno.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)