No to może po kolei....
1. turystyka biznesowa. Nie jeden raz myślałem aby organizować szkolenia i kursy własnie w bieszczadach ale po pierwsze baza do tego jest uboga (no może coś skromnego by się znalazło, ale bez fajerwerków a ja potrzebuję dobrze wyposazonycj klimatyzowanych sam wykładowych), a po drugi i najważniejsze to brak komunikacji. W Bieszczady jest daleko z cywilizowanych stron Polski i nikt przy zdrowych zmysłach nie chce się tam pchać bo po co jechać klikanascie godzin w jedną i drugie tyle w druga stronę aby być na 3-4 dniowym wykładzie jeśli można poszukac bliżej.
2. turystyka masowa także brak bazy noclegowej ale też brak odpowiednich atrakcji. Każda inicjatywa w tym zakresie czy oddolna czy od górna jest tu nieoceniona. Dobrze byłoby koordynować tu działania. Zrzeszenia osób, małych firm w tym zakresie byłyby naprawdę pomocne pod warunkiem że nie słuzyłyby windowaniu cen i utrzymywaniu ich na wysokim poziomie (a takie niebezpieczenstwo istnieje). Trzeba tu wytyczyć wiele nowych szlaków (nawet poza BPN-em), szlaki do turystyki konnej, z leśnymi bazami noclegowymi, szlaki rowerowe itd. Wspólne działania pozwoliłyby na propagowanie takiej turystyki jaka nie działaby się w jednym miejscu. (np. spółka 3 właścicieli miejsc noclegowych - wytyczona trasa rowerowa lub konna bez powrotu do miejsca zamieszkania z noclegiem codziennie u innego gospodarza, do tego np ognisko w lesie (prywatnym z wyznaczonym i zabezpieczonym paleniskiem) i bagaże które ktos przewiezie pomieðzy kolejnymi bazami. Sam bym sie na taki rowerowy szlak wybrał).
3. Turystyka integracyjna jest uprawiana tylko pod innymi nazwami w Biesach od lat i nikomu ani nie szkodzi ani nie wadzi (zarabiaja własciciele pensjonatów i sklepów z alkoholem). Ci turyści są niegroźni bo na drugi dzień raczej nigdy nie są w stanie nigdzie iść :)
Reasumując: rozwój, wspólpraca małych firm, pomoc władz i odrobina doberj woli. Żadna z tych trzech form turystyki nie zaszkodzi biesom.
Pozdrawiam Krzysiek


Odpowiedz z cytatem