Ech, ja tez zazdroszcze tym, co mogli sobie w dlugi weekend wyjechac nie tylko w gory, ale i w ogole na łono natury... Ja bylam i w pracy, i w szkole... Siedzialam na cwiczeniach i gapiłam się za okno na kwitnącą gałąź jabłoni, zwieszoną bezwładnie w upalnym powietrzu. I myslalam o tych kwitnacych dziko jabloniach i wisniach wiadomo gdzie...
A po zajęciach wystarczyło tylko przejsc ulice - i bylam nad morzem.. Piasek był goracy, wiatr rozwiewał włosy... Patrzyłam na ten błekitny bezkres, fale lizały mi stopy, wdychałam ten słony zapach - pomyślalam, ze moje serce na zawsze bedzie rozdarte, pomiedzy górami a morzem, północą a południem....
DLACZEGO DO CHOLERY JEDNO OD DRUGIEGO JEST TAK DALEKO???!!!

Szaszka