To chyba jedno z najbardziej wstrzasających doznan - kiedy z doliny wchodzisz mozolnie na góre w gęstej mgle, a potem wychodzisz rano z namiotu i okazuje się ze mgła zniknęla i wokol widać szczyty, morze szczytow. Wydaj sie wtedy takie wielkie! Kiedy przydarzylo sie nam to w Czarnohorze, kiedy zobaczylam w jedej chwili te wszystkie góry w blasku porannego slońca i błekit nieba, poczułam się jakbym w jednej chwili zostala przeniesiona na inną planetę. Albo że umarłam ze śnie i jestem w raju. Szok i zachwyt, i wzruszenie... Poniżej mielismy biale morze chmur, i ciszę.
Dzieki Anyczko za przywołanie wspomnien. :)


Odpowiedz z cytatem