Kolejny raz czytam relacje Anyczki i jest ona odskocznią w inny świat, szczególnie gdy za oknem nijaka pogoda a i klimat nijaki. Czytam i oglądam podkradając czyjeś wspomnienia.
Nie zgadzam sie z tym co pisze Anyczka
Wiecie co jest w tych Ukraińskich widokach dla mnie najfajniejsze? Ano, to że człowiek gdzie nie popatrzy to widzi góry….nieznane góry i świadomość, że nie umie ich nazwać, ze nigdy tam nie był, że one są nowe, nieznane
Nie zgadzam się i już.
Mnie podwójnie ładowało gdy patrząć za Starostyny mogłem nazwać wszystkie chopki po polskiej stronie. Te wszystkie Rawki, Tarnice i inne Halicze złażone zadeptane ale pełne przebytych wspomnień.

Co do Użoka to przypominam sobie zabawną historyjkę. Też naczytałem się że tam pociąg nie staje. Po zejściu z grani do Husnego (podobnie jak u Anyczki) szukaliśmy u miejscowej lidności informacji o pociągu. Za sowitą opłatą miejscowy biznesmen dowiózł nas roklekotaną ładą do Wołosianki (jadąc przez Użok) abyśmy zdążyli na pociąg. My wchodzimy na dworzec a tu pociąg odjeżdża i odjechał. Do Sianek na piechote nie zdążymy. Mamy 1,5 godz czasu. Nadzieja tylko w okazji na drodze.
Historyjke tą przypominam bo wielokrotnie miałem okazje być wykołowany przez informację od tubylców. I to nie wynika ze złej woli. Oni po prostu bardzo czesto nie wiedzą, dokad biegnie ta droga , albo kiedy odjeżdza pociąg