Drogi T.B.!
Temat jest śliski i może urażać.
Ale jak nazwać ludzi idących w góry (u paska kumura) z psem (typu wilczur) puszczonym luzem, wybiegającym zza krzaków, głośno szczekającym???
Na uwagę, że tak nie wypada, że chodzą turyści z dziećmi, białogłowy lub konno -odpowiadają - i co z tego, przecież nic się nie stało! A jak usłyszą, że w regulaminie parku.... - odpowiadają - a kto im coś zrobi! A co na to dzika zwierzyna??
Mówisz o chuliganach. A jak nazwiesz tych co na Chryszczatej rozkopują groby i szukają z wykrywaczem metali militariów???
Inny przykład - mycie samochodu w Solince??
Przyjeżdża rodzina - ojciec, matka, dwie dziewczynki. Chcą pojeździć na koniach. Mówią, że są zaawansowani, oczywiście tylko w teren. Jadą. Górka, strumuk, krzaki - płacz. Ubrani jak na WKKW. Po powrocie (pieszo) słychać jak mówią pod nosem, że u nas w ....(mieście) dwie godziny dziennie jeżdżą i nawet przez przeszkody skaczą a ten tu to nawet nie umie anglezować.
Siekierezada. Siedzą przy piwie. Jeden wyciąga nóż z filmu "Rambo" (z plastikową rękojeścią i kompasem) i otwiera konserwę. Na pytanie tubylca po co mu taki nóż odpowiada, że jak (tubylec) chce to mogą się spróbować. Po godzinie siedzą w rowie i machają na okazję tzrymając w ręku flaszkę (dobrego wina za 5 zł).
Ja jestem pełen podziwu dla prawdziwych turystów, którzy z plecakiem idą z Łupkowa do Cisnej niebieskim. Nie raz zdarzyło się wstąpić do namiotu pod Tarnicą na herbatę. I nikt nie patrzył na mnie zgóry. Nie raz również prowadziłem wycieczkę na Tarnicę.
Są różni ludzie i nie można ich oceniać (słowa Staszka L.).
Na koniec jeszcze jedna historia.
Roztoki Górne, schronisko "U Stacha". Rok 1994. Był prikaz ze SG aby turyści wpisywani byli do zeszytu. Pozbierałem dowody, legitymacje, itp., wpisałem, oddałem, spytałem czy się zgadza. Było ok. Rano wyszedłem na jagody. Wracam, a tu krzyki, awantura. Stach mówi że pomyliłem dowody. Facet chciał nas do sądu wzywać. (a jak pytałem przy oddawaniu czy jego , to machnął ręką).... A wyglądał tak porządnie.... Potem się wyjaśniło. Drugi właściciel przyniósł dowód (8 km w jedną stronę!!!) i przeprosił, że nie sprawdził dokładnie....
Tak to jest z tą stonką.


Odpowiedz z cytatem