Drogi Lupino!

Widzę, że nie lubisz też psów - tych najstarszych i najwierniejszych przyjaciół człowieka. Zapewniam Cię, że są one bardziej częścią przyrody niż wszyscy Stali Bywalcy razem wzięci. Jak wilki.

Swoją uwagę zwróć raczej w stronę leśników i innych "sportowców", którzy uwielbiają dewastować Bieszczedy przy pomocy "koni" typu jeep.

Jeśli chodzi o Twojego nadpobudliwego klienta, to myślę, że od tego czasu byłeś bardziej uważny przy oddawaniu dowodów osobistych i problem zniknął.

Tych co rozkopują groby nazywam hienami cmentarnymi. Zapewniam Cię, że bydlę to występuje nie tylko w Bieszczadach czy innych tego typu regionach. Trzeba z nimi walczyć z całą bezwzględnością, a sprawiedliwość - w przypadku złapania żywego osobnika - wymierzać osobiście, na miejscu i natychmiast.

Co do rodziny jeździeckiej: zawalił przewodnik, który nie sprawdził ich przygotowania do konnego wyjazdu w góry. Oni mieli prawo nie zdawać sobie sprawy ze swoich braków.

Resztę Twojego wywodu podsumuję tak:
jest to wywód o wyższości szabli i jazdy po pijaku na koniach, nad nożem typu "Rambo" i jazdą po pijaku autostopem.

Bez urazy i z poważaniem

łączę pozdrowienia

T.B.