Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 39

Wątek: 15 września - 6 października 2006 r.

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: 28 września 2006 r. Przejście całej Połoniny Wetlińskiej

    Cytat Zamieszczone przez sofron Zobacz posta
    ja też wówczas tam byłem, znowu się minęliśmy, jak trzy lata wcześniej w Dwerniku na szosie-bezimiennie. Nic dziwnego, zważywszy na tłumy, które tam były.
    sofron
    28 września (czwartek) takich znowu tłumów na Połoninie Wetlińskiej nie zauważyłem. Wędrowaliśmy opisaną trasą, jacyś ludzie byli zawsze w zasięgu wzroku, ale nic ponadto. "Wymijanie" i "wyprzedzanie" też nie zdarzało się zbyt często.
    Do Chatki Puchatka dotarliśmy po południu. Było tam wtedy (w środku i na zewnątrz) jakieś 20 - 30 osób.

    Może owe "tłumy", o których piszesz, weszły na połoninę wcześniej. Czasem tak się zdarza, że przyjadą na raz 2 autokary pełne wycieczkowiczów, towarzystwo wejdzie najkrótszą (i najtrudniejszą) drogą do schroniska, tam najpierw złapią oddech, potem się obfotografują, następnie jakaś kanapka i piwko ... A za godzinę z górki na pazurki, z powrotem do autokaru, bo przecież trzeba dalej jechać, w planie wycieczki jest jeszcze to i owo.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar sofron
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Wwa Północ
    Postów
    107

    Domyślnie Odp: 28 września 2006 r. Przejście całej Połoniny Wetlińskiej

    Było to przed południem i tłum był niezmierny... spokój znaleźliśmy 100 metrów poniżej Chatki...
    sofron

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 27 września 2006 r. Odpoczynek

    I to taki zupełny odpoczynek. Nigdzie nie idziemy ani nie jedziemy. Ale nie jest nudno - akurat wybuchła afera z tzw. "taśmami prawdy". I pomyśleć, ze stary konspirator (jeszcze z okresu stanu wojennego) tak dał się podejść Renacie B.
    Rycho po którymś kieliszku stwierdził, że chyba zakochał się w Renatce B. Zdenerwował mnie tym strasznie, gdyż wydało mi się - po tej samej liczbie kieliszków, że Renata B. jest wyłącznie moją miłością. I tu chyba obaj zbytnio się pospieszyliśmy - nie przewidzieliśmy bowiem, że w 2006 r. jeszcze większą "gwiazdą" salonów politycznych okaże się Aneta K.

    Skończyłem też wreszcie lekturę "Przed czerwonym trybunałem" Romana Horynia. Jakże nieprawdopodobnie skomplikowane mogą być ludzkie losy, i to jednego młodego człowieka ! Zsyłka na Sybir, służba wojskowa w armii gen. Andersa, potem emigracja w Anglii, a następnie ... przyjazd do ZSRR i służba w NKWD. I znów ... zsyłka na Sybir. Powrót do Polski dopiero za czasów Chruszczowa.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 26 września 2006 r. Tworylne i Krywe

    Z Sękowca wyruszyliśmy prawą stroną Sanu, drogą zakładową Lasów Państwowych, aż do mostu na Sanie w Studennem (ze 13 km). Gdy już byliśmy w połowie tego odcinka, trafiła nam się niespotykana (w tym miejscu) okazja - wozem terenowym nadjechał Stacho z kolegą. Jechali w celach "fotograficznych". Podwieźli nas do samego mostu, po czym okazało się, że to tylko my mieliśmy tego dnia szczęście. Most był bowiem podwójnie zatarasowany: przez szlaban zamknięty na kłódkę oraz stojącą przed tym szlabanem ciężarówkę, w której akurat ... zabrakło paliwa (od samego Sękowca, a może jeszcze wcześniej, gubiła je po drodze z dziurawego baku).

    Pożegnaliśmy się więc z pechowymi (gdyż musieli zawrócić) kolegami z Forum i poszliśmy starą bojkowską drogą przez Obłazy, Tworyjne, aż do Krywego. Po drodze zaliczyliśmy kilka "ekstremalnych" przejść przez strumyki a nawet przez jedno bagienko (zaraz za Tworylnem), ale udało się, i to suchą nogą. W Krywem odpoczynek obok domku Tosi, zjedliśmy i wypiliśmy, co tam mieliśmy swojego. Byli tam też mili turyści - goście Tosi, którzy zrobili nam herbatę. Gdy jednak my chcieliśmy ich poczęstować zacnym płynem z piersiówki, odpowiedzieli, że w ogóle nie piją. Wyszliśmy więc na dwóch starych opoi.

    Po dłuższym odpoczynku (takim połączonym ze zdjęciem butów) wróciliśmy do Sękowca przez Zatwarnicę, idąc stokówką aż do kościoła, a potem już przez wieś do mostu na Sanie.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 25 września 2006 r. Wielka Rawka i Mała Rawka

    Samochód zostawiliśmy na parkingu w Ustrzykach Grn. Potem poszliśmy szlakami niebieskim, żółtym i zielonym przez dwie Rawki aż do Przełęczy Wyżniańskiej. Obiad zjedliśmy po drodze, w schronisku pod Małą Rawką. Golonkę i czosnkowane placki ziemniaczane, gdyby to kogoś zainteresowało.

    Podejście od strony Ustrzyk Grn. na Wielką Rawkę jest długie i dość (jak na Bieszczady) strome. Ale było warto ... Piękne widoki przy pięknej pogodzie. Cóż Wam będę zresztą opisywał, znacie je.

    Z przełęczy podjechaliśmy busikiem do Ustrzyk Grn., po samochód. Potem już prosto do domu.
    A w domu otworzyliśmy chlibnyj dar - mając nawet ku temu okazję. Akurat bowiem mijał "półmetek" naszego pobytu w Bieszczadach.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 24 września 2006 r. Nabożeństwo w cerkwi greckokatolickiej w Ustrzykach Dolnych

    Ryszard jest bardzo religijny, praktykujący, i w ogóle nie może być mowy, aby opuścił niedzielne nabożeństwo. Staram się więc tak ustalić turystyczny program pobytu, aby uwzględnić w nim również to "powołanie" kolegi (nieporównywanie większe od mojego, chociaż ateistą nie jestem). A zatem idziemy do cerkwi greckokatolickiej - Kościoła chrześcijańskiego, a ponadto podległego papieżowi.
    W kościele niewiele ponad 30 osób (łącznie z nami). Poniewczasie zorientowałem się, że już na wstępie popełniliśmy faux-pas siadając po lewej, "babskiej" stronie. Byliśmy po tej stronie jedynymi przedstawicielami płci brzydkiej. Jednak ani ksiądz, ani nikt z obecnych nie zwrócił nam uwagi. I to chyba z racji taktu, gdyż płci pięknej z wyglądu raczej nie przypominamy.

    Po nabożeństwie okazało się, że niedziela dla ukraińskich "mrówek" jest również dniem pracy. Podjechaliśmy na "ruski" parking (ten bliżej mostu) i uzupełniliśmy tam nasze piwne zapasy (kilka butelek chmilnego micnego zabrała wczoraj Gosia do Warszawy). Proponowano mi również zatankowanie tanio samochodu, ale się na to nie zdecydowałem.

    W drodze powrotnej coś tam spożywczego jeszcze dokupiliśmy w Lutowiskach. Pomimo to na miejscu okazało się, że ... kończy się nam pieczywo. Sklepik w Sękowcu okazał się zamknięty, za to będąc przy nim dowiedzieliśmy się, że wyjątkowo jeszcze otwarty jest ten w Zatwarnicy, blisko hotelu. Poszliśmy więc tam "na skróty", przez strumyk. I kupiliśmy ostatni bochenek chleba (mam nadzieję, że nie odjęliśmy go od ust żadnemu miejscowemu dziecku).
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 23 września 2006 r. Wyjazd Gosi i Żabek.

    Z jakichś tam powodów Żabki już muszą wracać do Warszawy. Moja Gośka też. W domu czeka przecież nasza świeżo upieczona studentka nauk politycznych na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Pierwszego, a wówczas właściwie jeszcze "zerowego" roku studiów (stacjonarnych). Magisterskich, czyli 5-letnich (w teorii, bo w praktyce to się jeszcze okaże). Córcia właśnie wróciła z wakacji, trzeba więc ją przygotować "do szkoły" od 1-go października.
    Poza tym moja żona, jako "kadrowa i płacowa" musi zawsze być w biurze w ostatnim i pierwszym tygodniu miesiąca. Ma wtedy najwięcej pracy.

    No i około godz. 9-tej "nasi" wyjechali z Sękowca. Po drodze mieli dłuższy postój. Żona dotarła do mieszkania w Warszawie o godz. 22-giej.

    A my z Ryśkiem pojechaliśmy sobie do Lutowisk po uzupełniające zakupy oraz połazić trochę po tej, było nie było, siedzibie władz gminy. W drodze powrotnej wpadliśmy do dwernickiego "Piekiełka" na dyżur. Z Forum nie zastaliśmy tam nikogo (podobnie jak tydzień temu byli jeno stali bywalcy).

    Jako wzorowy mąż przez cały dzień co pewien czas dzwoniłem na komórkę do żony pytając się, jak przebiega podróż.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 22 września 2006 r. Sianki

    Znów pojechaliśmy w komplecie, moim samochodem. Dojazd na parking w Bukowcu przez Muczne i Tarnawę Niżną. Na ostatnich kilometrach przed Bukowcem trzeba bardzo uważać, aby nie zostawić gdzieś po drodze tłumika lub miski olejowej. Kilka razy zachrobotałem i łupnąłem podwoziem o coś. Na szczęście na strachu się skończyło.

    A potem poszliśmy ścieżką historyczno - przyrodniczą przez Beniową, Negrylów i Grób Hrabiny aż do punktu widokowego na Sianki ukraińskie. Przebieg ścieżki został ostatnio trochę zmieniony, wiedzie ona teraz bliżej byłego folwarku Stroińskich.
    W drodze powrotnej nie skręciliśmy już w stronę Beniowej, lecz poszliśmy prosto, obok jedynego zamieszkałego domu w Bukowcu.

    W ośrodku hotelowo - wypoczynkowym w Mucznem zjedliśmy sutą obiadokolację. Smacznie i niedrogo, trzeba było tylko trochę poczekać na przygotowanie dań. Ale przecież nam się nie spieszy.

    Powrót do Sękowca na długich światłach. Używam ich tylko w Bieszczadach. No bo powiedzcie sami, czy można gdzieś w Polsce (poza takim odludziem) jeździć samochodem na innych światłach niż światła mijania ?
    Wcześniej mieliśmy mały problem z wejściem do samochodu. Latarnie przy hotelu w Mucznem były wyłączone, księżyc i gwiazdy schowane za chmurami. Ciemno, jak u Murzyna w ... A nasze torby, a w nich latarki, idąc do knajpy zostawiliśmy w bagażniku. Nie trafię na czas kluczykiem w dziurkę od zamka i jeszcze mi się rozwyje (autoalarm). No bo naprawdę nic nie widać ! Na szczęście coś wjechało na parking, rzuciło nieco światła - wtedy odblokowałem alarm i szybko otworzyłem samochód.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 21 września 2006 r. Tarnica

    Pojechaliśmy całą piątką (tym razem moim samochodem) do Wołosatego. Tam się rozdzieliliśmy. Rysiek z Żabkami powędrowali aż do Przełęczy Bukowskiej, a stamtąd przez Rozsypaniec, Halicz i Tarnicę wrócili do Wołosatego. Piękna całodniowa trasa. Mnie nie było dane zaliczyć jej w tym roku. Weszliśmy z żoną na Tarnicę najkrótszą drogą i wróciliśmy. Małgośka w zasadzie nie zdobyła samego szczytu - poczekała na mnie w "siodle" pod Tarnicą.
    Za to się naocznie i definitywnie przekonałem, że nie ma żadnych kłopotów "kardiologicznych". Zwykła symulantka i panikara, zwłaszcza gdy ją buty uwierają.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 20 września 2006 r. Wycieczka samochodowa

    Tym razem to Rysiek oświadczył, że nigdzie nie pojedzie, gdyż chce sobie odpocząć i odespać zaległości.
    Pojechaliśmy zatem samochodem Adama we czwórkę. Obowiązkowo do Ustrzyk Dln. na ukraińskie zakupy. A w drodze powrotnej:
    - zwiedziliśmy cerkiewkę w Rabem, wysłuchując opowieści zastanego tam miejscowego dżentelmena,
    - zjedliśmy obiad w "Rysiu" w Lutowiskach (niestety to już nie ta sama kuchnia, co jeszcze rok temu),
    - zwiedziliśmy w Lutowiskach kirkut oraz stary cmentarz greckokatolicki.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 13 września - 7 października 2009 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 05-02-2010, 20:35
  2. Sianki, 22 września
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 27-11-2005, 13:32
  3. Hulskie i Krywe, 25 września
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2005, 13:15
  4. Awaria 15/16 września 2005
    Przez admin w dziale Techniczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 02-10-2005, 15:33

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •