Śmigłowiec służy także miejscowym. Z moich bliskich znajomych ostatnio potrzebowali pomocy: Nikos z powodu ataku serca pod dyrekcją parku, Tosia z powodu ostrego zatrucia. Nikos pewnie by umarł czekając na zwykłą sanitarkę.
Zdarzenia te miały miejsce wiosną, latem. A co powiedzieć ludziom zimą? Jak dojechać do Berehów, czy innych osad "na uboczu"?
Rozumiem, że pomoc dla turystów w ramach współpracy z GOPR opłacana byłaby z dodatkowego ubezpieczenia, pozostała w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. I pozostaną do rozstrzygnięcia wypadki "na styku". Moje dziecko zostało ugryzione przez żmiję. W Duszatynie, na wczasach pod namiotem. Nie jest to sprawa dla GOPR, mogła się wydarzyć na Kaszubach (też tam są żmije, może więcej niż w Bieszczadach). Zwykłe ubezpieczenie zdrowotne czy specjalne, górskie-turystyczne?
Co oczywiście potwierdza fakt, że śmigłowiec w Sanoku powinien być.
Długi