Już, już, szykują się (chyba je w jakimś fotoszopie obrobię bo marnej są jakości). Ale cuś nie wiem, siły nie mam, jakoś taka zmęczona jestem po weekendzie![]()
Już, już, szykują się (chyba je w jakimś fotoszopie obrobię bo marnej są jakości). Ale cuś nie wiem, siły nie mam, jakoś taka zmęczona jestem po weekendzie![]()
O jak Wam się dobrze chodziło, ale coś słabo piliście za zdrowie Bieszczadników, bo ja nadal ledwo dycham. Proszę poprawić się 14.XI. - albo specjalny toast za moje zdrowie.![]()
Maciej_ko pisz, opisuj i wklejaj zdjęcia - takie na wskroś listopadowe.
Pozdrawiam i życzę udanej wyprawy.
"niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
http://takiewedrowanie.blogspot.com/
Miałam okazję zobaczyć jak wygląda geocache i jak się go ukrywa, co jest nie mniej trudne, jak jego znalezienie. Po drodze Wojtkowi co i raz przypominało się, że już był w tym miejscu i gdzie coś zagrzebał. Jakby tak cierpliwie poszukać to myślę, że byłaby to niezła fortuna.
Nasze ostatnie kilometry były zdominowane rozważeniami, jak przedostaniemy się przez wodę kanału Łasica. Były propozycje: że, zdejmiemy spodnie i wpław, będziemy szli wzdłuż brzegu póki się jakiś most nie trafi lub SB przeniesie nas na rękach, bo na nim ciążyła odpowiedzialność za powodzenie wyprawy. Nie ukrywam, że najbardziej odpowiadał mi ostatni wariant. Również zastanawialiśmy się, ile może trwać w warunkach polskich kładzenie nowego mostku i w jakim stopniu prace są zaawansowane. Nie wiem co nas prowadziło, ciekawość, optymizm czy desperacja. W każdym razie postanowiliśmy zobaczyć to na własne oczy. A nawet jak już ujrzeliśmy to nie mogliśmy uwierzyć, bo mostek cały nowiutki łączył jeden brzeg z drugim. Stały Bywalec odważnie pierwszy przemaszerował, a my cali szczęśliwi za nim.
na nas znów nie ma co liczyc :(
Ale może jak teraz będziemy w domku, to wezmiemiy z niego takie odpowiednie buty... i może uda Wam sie nas wyciagnac
Choc my bysmy sie pisali na nieco krotszy dystans....
Pozdrawiam
KaHa
i do zobaczenia gdzies na szlaku :-D
Krótki komunikat z dzisiejszego marszu pokonaliśmy 20,9 km w czasie 6 godz. 18 minut 23 sekund.Pogoda mam dopisała piękne widoki też ponieważ duża część trasy przebiegała nad kanałem Łasica.Ci co nie byli mogą żałować.
Trasa była pękna, z urokiem podkreślonym przez słoneczną pogodę.
Przeszliśmy się w 6-tkę: Mirusz z Miruszową Izabelą i Teresą, Wojtek1121 oraz ja z moją piękniejszą (i to dużo) połową.
Mirusz napstrykał sporo zdjęć i obiecał, że część z nich tu zamieści.
Wojtek perfekcyjnie, z użyciem dokładnej mapy, satelity i komputera, wyliczył, że przeszliśmy 20,9 km. I na pewno ma rację.
Ja osobiście oszacowałem tę trasę w domu już po powrocie. Wg skali mapy Puszczy Kampinoskiej (1:35000) wyszło mi 20 km, a wg średniej prędkości marszu - aż 22 km. Ale to tylko przybliżenia w porównaniu z Wojtkową precyzją.
PS
Do Marcowego: Agencie Tomku, to bardzo zły pomysł z tym spotkaniem w sobotę 21.XI. w CK Oberży. Na ten dzień bowiem już wstępnie zaplanowaliśmy kolejną kampinoską wyprawę (szczegóły organizacyjne wkrótce). Zaś wizytującej stolicę tego dnia Kobiecie Bieszczadzkiej obiecuję, że Ją z dowolnego miejsca w Warszawie o godz. 8-mej rano odbiorę i wywiozę do Puszczy Kampinoskiej. Niech tylko wyrazi taką ochotę i wolę.
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 15-11-2009 o 08:26
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Przyznajcie się: jak Wy to robicie, że chodzicie tyle km po płaskim!!!i nic!!!
Ja teraz przeszłam też coś koło 23km w 2 dni (pierwszego 5 raptem) i powiem Wam,że nogi mnie bolały...no ok ciężkie plecaki, ale to chyba nie to.
A Wy?Co weekend 20kilka km...pięknie!Ile idziecie na godzinę?tak średnio
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Ja odpowiem od siebie mam umowę z SB jak będę się godził na wszelkie trasy i nie opuszczę żadnej wędrówki to na wypadek słabej kondycji podczas wędrówek po górach będę przez niego niesiony, także nie mam wyjścia i chociaż nie raz w połowie drogi mam dosyć ale nogi mnie nie bolą.Dodam jeszcze , że nie raz SB zadaje mi pracę domową ,abym sam w tygodniu zrobił parę km.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)