heh !..otóż spóżniłem się do Łubiec ok.30 min...Pod numerem 51 porozmawiałem sobie z pewnym Białorusinem ,zajadającym mandarynkę...Zaparkowałem pod lasem i udaliśmy się na spacer.Dotarliśmy przez Karpaty (!) do Zamczyska (super miejsce) ,dalej na Pożary.Pies się wyhasał do woli .Dla niego to frajda i radocha wielka.Czasem trzeba było go przywoływać i brać na hol, bo czuł jakieś leśne stwory.....Fajna sprawa-szkoda , a liczyłem , że GDZIEŚ Was spotkam jednak (a niosłem w plecaku wartościową, zacną piersiówkę )....