Sprawa z mapami miała się tak, że najnowsza wersja Czarnohory została pośpiesznie wydrukowana na potrzeby spotkania, jednak w wersji połowicznej. Z awersem ale bez rewersu;-) Taka nieposkładana do zwinięcia w rulon. I ta wersja „gratisowa” rozeszła się jak ciepłe bułeczki;-) Przy tym z zawziętością nękaliśmy autorów o autografy.
Ale była :) i to mnie uratowało .
Taka mapa w rulonie jest bardzo dobra, np. zatrzymujesz się na Pietrosie i rozwijasz rulon i widzisz wszystko dookoła .Czytelna ,żadnych załamań i nie niszczy się.
Zazdroszczę Wam tych "rulonów" , ale może coś jeszcze tam zostało
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz