I już po pierwszym koncercie z cyklu październikowego i po pierwszym spotkaniu z kolejnymi nie tylko wirtualnymi miłośnikami Bieszczadów.
Inicjator pomysłu - DUCHPRZESZŁOŚCI - jak na ducha przystało, postanowił nie ryzykować ze święconą wodą [wszak, to nie Łopieńka] i nie dotarł.

Za to, tym razem, o dziwo wszelkie, w zdecydowanej większości przybyła płeć piękna. Panowie niech żałują, poznania "wystrzałowych" bieszczadniczek i sprawdzenia jak im Bukowina w duszach gra.

Dziewczyny miło było poznać i cieszę się na kolejne spotkanie w czwartek. Zdjęć nie zamieszczamy, aby wzbudzić większe zainteresowanie

Aha, dodam tylko, że dziewczyny obiecały własne sprawozdanie