Po kolei.
Lwy i tygrysy nie mają źle. Na noc są wypuszczane (dopóki nie nadejdą mrozy), a w puszczy - jak wiadomo - jest dużo (a nawet nadmiar) płowej zwierzyny. Mają się więc czym pożywić.
A bezpieczeństwo ludzi ?
Zgodnie z regulaminem KPN ruch turystyczny jest dozwolony tylko do zmroku. Kto nie zdąży - sam sobie winien. A zresztą pewne ofiary w ludziach były, są i zawsze będą nieuniknione.
Co zaś do owych "krwiożerczych" muchówek - tym razem prawie ich nie było. A w każdym razie w stosunku do poprzedniej naszej wyprawy - naprawdę tylko śladowa ilość. To świństwo jest chyba nieodporne na niską temperaturę, a w nocy spadła ona do zera (rano na parkingu zeskrobałem resztkę szronu z tylnej szyby mojego pojazdu).
Pogoda była - jak na listopad - wyśmienita. Słońce (raczej świecące niż grzejące) nie odstępowało nas na nieboskłonie.
Kto był nieobecny, ma czego żałować.
Trasa była tak przepiękna, że postanowiliśmy z Wojtkiem1121 powtórzyć ją na wiosnę - pomimo przeszkód "hydrologicznych", o których Wojtek napisał (i je sfotografował).
.


Odpowiedz z cytatem