Dzisiaj jeszcze o godzinie 13:00 myślałem, że jutro się zobaczymy. Otóż jak mój nieodżałowany Dziadek mówił "Człowiek mysli, Pan Bóg kryśi", stało się. Nie przyjadę jutro do Warszawy. Rodzina ważniejsza dla mnie jest od Bieszczadu, od Przyjaciół, od WSZYSTKIEGO. I dlatego nie zawahałem się na chwilę nawet. Zostaję póki co w Poznaniu. Ot, i tyle. Wy jednak spotkajcie się. Ja Wam do tego nie jestem potrzebny...