Spotkanie warszawskie miało liczną frekwencję dzięki inspektorowi Bertrandowi który nas zmobilizował aby się spotkać.
Spotkanie warszawskie miało liczną frekwencję dzięki inspektorowi Bertrandowi który nas zmobilizował aby się spotkać.
Zapraszam na niedzielny spacer po KPNie w planach ok. 12 do15km marszu. Zbiórka na parkingu w Roztoce 21.03 godz.9.40. Jest jeszcze jedno miejsce w samochodzie i mogę kogoś zabrać z parkingu przy końcowej stacji metra Młociny wówczas musi się stawić o godz.9.00.
Jak zwykle frekwencja na niedzielnym spacerku mała.Obecnością swą zaszczycili Maciejka oraz SB. Przemaszerowaliśmy ogólnie 17km, przy czym w połowie świeciło nam słońce a później towarzyszył rzęsisty deszcz. Pierwszy dzień wiosny i pierwsze kleszcze, jeden na moim rzadkim owłosieniu głowy, drugi na plecach.Relację zdjęciową obiecała Maciejka.
Madzia nieobecna, ale usprawiedliwiona.
Następną trasę prowadzimy z Maciejką :D
Tak dziabko musisz sie zrehabilitować, bo Panowie byli nie pocieszeni, musiałam Cię tłumaczyć![]()
A Marzannę topiliście?![]()
"niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
http://takiewedrowanie.blogspot.com/
Pierwszy dzień wiosny świętowaliśmy w Puszczy Kampinoskiej na naszej, tradycyjnej, Bywalcowej wycieczce. Postanowiliśmy utopić skutecznie Marzannę. Wymagało to pewnych przygotowań i wprowadzenia do tematu. A potem cały czas było mokro...
Wojtek był kierowcą, więc z Bywalcem podjęliśmy trud godnego utopienia zimy. Parę razy wznieśliśmy toast z wiosnę!
Wiosna się też postarała, ptaki świergoliły jak głupie, latały cytrynki, zazieleniły się ziarnopłony. Ruszyliśmy za głosem żurawi i wnet je zobaczyliśmy na łące. Zaczęłam przedzierać się przez zarośla, jednak przemykająca maciejka obudziła przestrach w pticach, które zerwały się do lotu. Było słonecznie, ciepło...Ja zrzuciłam odzież wierzchnią, natomiast Wojtek postanowił pozbyć się kalesonów..J (sorki, nie mam foto).
Wędrowaliśmy sobie całkiem na luzie, omijając wodę, budując mosty, gawędząc, snując plany na przyszłość...
W marcu jak w garncu, troszku nam się pogoda zmieniła. Ba! Zaczęło nawet lać!, ale jakoś nam to bardzo nie przeszkadzałoJ W pogodnych nastrojach dotarliśmy do Roztoki, do odpoczywających koni Wojtka. I wio! do domu, do następnego razu! Ale wiosna już jest!!!
Proszę i nawet zdążyliście przed deszczem :) Brawo!!!
Chciałeś dobrze a wyszło jak zwykle......:oops:
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)