Lucyna co się przejmujesz. W naszym kraju nigdy nikomu nie dogodzisz. A warjować nie ma potrzeby. Ja typowego przewodnika, gdzie jest powiedziane jak dość z punktu A do punktu B nie chcialbym. Ale opowieści z przygodami, o ludziach, miejscach i przyrodzie czemu nie. Moim zdaniem to by było fajne. Ja kupowałem masę przewodników, ale bardziej zainteresowały mnie Bieszczady, gdy słuchałem opowieści ludzi. Czasami to byli tak nie lubiani przez Ciebie Zakapiorzy, innym razem Ludzie przy ognisku. Czasami przygodnie poznany Przewodnik. Albo prości mieszkańcy Bieszczadów. A raz rozmawiałem ze starszą panią na przystanku PKS w Dołżycy. Niesamowita opowieść o pracy przy drewnie. Nigdy nie pomyślałem że tak można opowiadać o zwykłych czynnościach. To wszystko było bardziej ciekawe od papierowej książki. Ale życzę Wam powodzenia. Tylko prośba, nie podawajcie wszystkiego na talerzu. Niech to będzie przewodnik dla ludzi myślących.



