Muszę Cię zmartwić. Dla przyjemności wędruję dość często. Widzisz dla mnie zawód to pasja, pasja jest zawodem więc proszę powiedz jak mam odróżnić, czy w danym miejscu jestem prywatnie czy służbowo. W Stebniku bywam zawodowo.
Nie wiem czy ten przewodnik powstanie czy też nie. Wiem jedno Krzychu wpadł na pomysł być może nierealny i nie widzę powodu aby go z tego powodu atakować. Nikt nie wie jak ta publikacja ma wyglądać to odpowiedzcie mi proszę na jakiej podstawie twierdzicie, że będzie szkodliwa dla Bieszczadów. Część postów została usunięta ale dobrze pamiętam odpowiedź Klopsika.
Po wtóre nikt nie może zawłaszczyć sobie Bieszczadów. Podział na tych którzy wędrują dla przyjmności i na tych którzy określani są stonką jest sztuczny i nie wiem czemu ma służyć. Zbyt dużo widziałam ludzi, którzy twierdzili, że dobrze znaja góry, że je kochają, a po chwili orientowałam się, że to brednie. Widziałam kobiety w sandałkach wędrujące po połoninie, które schodząc były zakochane od pierwszego wejrzenia w Bieszczadach. Prowadziłam dzieciaki, które chciały mi płacić za to abym spowodowała iż pozostaną w luksusowych kwaterach. Poszły w góry i zostały zauroczone. Znam tzw. stonkę, która wraca w Bieszczady od kilku lat tylko po to aby zobaczyć Jezioro Solińskie, pospacerować jego brzegiem. Kim onim są stonką, a może bieszczadnikami. Widzisz Wojtek świat nie jest czarnobiały. Każdy ma swoje Bieszczady i niech tak pozostanie.