.....intencję zrozumiałem bardzo dobrze....i naprawdę ludzi którzy wędrują w mało znane zakątki Bieszczadu nie trzeba uczyć ani kultury bycia ani też survivalu, a ci co tam jeszcze nie zawędrowali to tak jak napisałem z czasem sami trafią..a jak nie to tylko ze szczęściem dla tego miejsca....i naprawdę nie potrzeba nam przewodników po unikatowych miejscach bo z czasem staną się one baaaardzo popularne i już w nich nic ciekawego nie będzie, no może poza kolejną plastykową butelką i kolejnym homo sapiens tam mijanym, który dumnie nazwie siebie "bieszczadnikiem"...prostym przykładem mogą być tutaj tzw. bieszczadzkie chatki gdzie wraz z ich popularyzowaniem stały się one bardzo pospolite i hucznie odwiedzane...w Bieszczadach zostaje z roku na rok coraz mniej miejsc gdzie nie przewalają się te nieszczęsne tabuny "ludziów"....i dziwie się, że ludziom , którym teoretycznie powinno zależeć na tym by były one jak najmniej rozdeptane i zaśmiecane tak bardzo zależy na propagowaniu i upowszechnianiu właśnie tych mało utartych i uczęszczanych miejsc...wraz ze wzrostem i intensywnością odwiedzin miejsca te przestaną być już tymi szczególnymi i unikatowymi...niech dzikie pozostanie dzikie...


