Lucynko, jeżeli myślisz że wydasz przewodnik pozbawiony błędów zwłaszcza wynikających z aktualizacji, to raczej jesteś w grubym błędzie. Kolejno: zbierasz materiały, piszesz, redagujesz, korekta, wydanie. To już jest sporo czasu. Następnie drukarnia i rozprowadzenie - drugie tyle czasu jak nie więcej. Zanim troche osób go przeczyta, znowu minie szmat czasu. I wtedy usłyszysz: no przykro mi Pani przewodnik, ale ta publikacja zawiera kilkadziesiąt błędów merytorycznychNiestety czas idzie do przodu, świat się zmienia na okrągło. Bieszczady też.



