Tak jak napisałam Krzychowi na priv, wcale nie czuję się żadnym wybrańcem, nie bronię nikomu jeździć w góry, nie uznaje też podziałów na tutejszych i nietutejszych. Sama poszłam w góry kiedyś z własnej woli i tak już zostało. Nadal uważam, że odkrywanie tych (dla każdego inaczej) magicznych miejsc ma największy sens wtedy jeśli sie to robi samemu...ale może to faktycznie zależy od człowiekaJa się wychowałam w takim towarzystwie, gdzie nikt nikomu, nigdy palcem nie pokazywał gdzie ma isć a gdzie nie. Czasem zamiast super-hiper wypasionego przewodnika, lepiej wziąść do ręki dobrą mapę (np. taką pomarańczową), postudiować, poanalizować ją troche...a gwarantuje, że miejsc cudnych, pięknych i magicznych można znaleść w cholerę...tylko troche wysiłku potrzeba, a nie wszystko podane na tacy.
Natomiast, jeżeli chodzi o publikację w której znalazłyby się opowieści, relacje, poezja itp. to jak najbardziej jestem temu przychylna. To tyle w temacie. Pozdrawiam pracodawców, miejscowych i tych spoza elipsy ;-)![]()


