Natchniony genialna mysla moge stwierdzielem ze po zwierzetach na szlaku zostaje kupa. Przewaznie jest brazowa czasem czarna sa w niej przerozne ciekawe rzeczy od bialych robaczkow do czarny zuczkow konczac na wielkich gnojaczkach. Przewaznie w zimie jest twarda i zbita latem rzadka i lejaca. Takze sa w niej jakies samkowite kaski w postaci futra , lupin, lodyg i innych delikatesow. Kazda kupa smierdzi charkteresytcznie dla kazdego bo np najgorsze jakie spotkalem to ludzkie po dobrej starej siarce nic tak nie walilo jak to nawet przebilo kocie kupki nie mowiac o lekkim aromacie wilczych wydalin. Najsmrodliwszym miejscem jest kibelek na wetlinskiej przy schronisku starej Wopuwce sama rozkosz tam wisiec w pozie latajacego kondora i czekac na efekt swojej pracy. Pamietnego lata 2005 byla najazd biedronek na plaju cale chamry tego lataly a france zarly jak oszalle, nie wiem dlaczego ale najwieksza popularnoscia cieszyl wsrod nich ow przybytek na poloninie... Njaczesciej spotykana na szlaku jest ludzka kupa i nad nia trza sie pochylic bo generalnie powinno sie o niej mowic, wilcza czy niedziwiedzia jest rzadkoscia w tej okolicy . Nie ma co sie dziwic ze zwierzaki nie chca robic skoro juz inne zwierze ma swoj sralnik w tym miejscu, co bedzie wachal cudze skoro lepsze swoje ?Dla niewtajemiczonych zdradze iz homo sapiens zawsze pozostawia kolo kupy swej kolorowe papierki ktorych przeznaczenia do dzis nie moge zrozumiec...ot i madrosc z gor przyniesiona