"Zaufałam drodze
wąskiej
takiej na łeb na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszłam na łąkę stała św. Agnieszka
- nareszcie - powiedziała
- martwiłam się już
że poszłaś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba - z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzieli."
Na Twoje "listopadowe" smutki: głowa do góry! Niech bieszczadzkie anioły uspokoją te niepokoje...bo przecież bieszczadzcy ludkowie nawet na najmniejszej ścieżynie odnajdą siebie.
A poza tym nie Ty jedna nie lubisz piwa, chętnie potowarzysze Ci w samych pierogach...jagodach...celestynkach itp.


Odpowiedz z cytatem