Cytat Zamieszczone przez basior Zobacz posta

Jako, że ostatnio interesuję się tematem również od strony tworzenia takich ścieżek chciałbym zapytać, jak Waszym zdaniem powinna wyglądać taka ścieżka, aby miała szansę odgrywać swoją edukacyjną rolę, a jednocześnie była atrakcyjna dla odbiorcy?
Witaj !

Mam pewne doświadczenie w wykorzystaniu ścieżek przyrodniczych w dwojaki sposób.

1. Jako przewodnik oprowadzający grupy. Z tym ze prowadziłam grupy po ścieżkach przyrodniczych w:
- Babiogórskim Parku Narodowym,
- w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej,
- w bardzo wielu miejscach na Słowacji, gdzie są takie ścieżki np w Dolinie Prosieckiej i Kwaczańskiej, w okolicach Dobszyńskiej Jaskini Lodowej, W Niżnich Tatrach, na dojsciach do jaskiń, w Dolinie Juraniowej.

2. Jako mama która wyjeżdżała w różne miejsca ze swoimi własnymi dziećmi, bez korzystania z usług miejscowego przewodnika.

Ogólnie oceniam, że książeczki nie są dobrym pomysłem dla indywidualnego turysty (bo mało kto je w ogóle kupuje).
Z jego punktu widzenia jednak lepsze są chyba plansze w terenie.

Jadąc z grupą jako przewodnik i wiedząc wcześniej gdzie będę prowadzić grupę po prostu wcześniej przygotowałam się do wycieczki i z plansz terenowych korzystałam tylko jako podpowiedzi o czym w tym miejscu można mówić.
Praktycznie w ogóle tego tekstu z plansz nie czytałam.
Natomiast wszystko omawiałam własnymi słowami starając się nie uzywać języka naukowego.
W tym celu wcześniej przed wyjazdem korzystałam z opisu ścieżki w Internecie, czasem sobie ten opis nawet wydrukowałam (ale nie czytałam z tego wydruku na miejscu). Miejsca ustawienia tablic były wygodne do zrobienia przystanku, wiec korzystałam z nich również w tym celu aby ludzie mogli odsapnąć i wtedy mówiłam parę słów od siebie.

Wydaje mi sie ze ksiązeczki dobrze spełniają właśnie ta rolę - są dobrą pomocą dla przewodnika, który tekst naukowy przetłumaczy potem na "ludzki".

Niestety dla przewodników takich jak ja - zamieszkalych z daleka od Bieszczadów problemem jest to że trudno je kupić poza Bieszczadzkim Parkiem Narodowym.
Przypuszczam ze gdybym miała zamówioną wycieczkę w Bieszczady wcześniej sprowadziłabym sobie tą książeczkę (niestety muszę wtedy zainwestować również w koszty wysyłki).
No i trzeba o tym wiedzieć znacznie wczesniej, a niestety praktyka jest taka, ze o wycieczce jaką mam prowadzić często dowiaduję się dwa dni przed nią.

Miłe byłoby aby opisy ścieżek były zawsze umieszczane w Internecie, wtedy mogłabym z nich skorzystać.

Jako "turysta indywidualny" jadąc ze swoimi dziećmi - korzystałam z plansz czytając to co na nich jest napisane i przekładając swoim dzieciom na "ludzki język".
To było zwłaszcza konieczne wtedy kiedy byliśmy na Słowacji i plansze były po słowacku i po angielsku.
Nie przygotowywałam się do takich wyjazdów wcześniej.
Wówczas plansze były dla mnie konieczne.
Gdyby opisy były w Internecie zapewne przygowałabym się wcześniej również do wyjazdów indywidualnych.

Ze zwiedzane przeze mnie ścieżek najbardziej podobały mi się takie "interaktywne" jak np. "Szlak Jaskiniowców" w Dolinie Wodącej (koło Smolenia).
Na ścieżce są drabinki, łańcuchy umożliwiające wejścia na szczyty niektórych ostańców.

Plagą ścieżek jest niszczycielstwo i wandalizm.
Te tablice trzeba by robić chyba pancerne i malowane lakierem odpornym na graffiti.

Z rozmów z pracownikami Babiogórskiego Parku Narodowego w czasie szkolenia - zupełnie nie sprawdziły się tablice umieszczone poziomo (jak stół) - uległy zniszczeniu po 2-3 miesiącach.

Dobrze jest jeżeli ścieżkom towarzyszy inna infrastruktura, jak np. kosze na śmieci, wiaty do schronienia się przed deszczem i wiatrem itd.

To tyle ode mnie.

Pozdrowienia

Basia