Czytam Ciebie uważnie, Kasandrro, zastanawiając się nad tym, czemu się tak długo przyglądałaś procederom umawiania się naszego na piwo w Dwerniku (i pierogi) bez sprzeciwu ani jednego (nawet raz powiedziałaś, że może się zjawisz na spotkaniu, choć zwykle, jako rzekłaś, takich spotkań nie lubisz); bez sprzeciwu, że na piwo to nie, tylko na wymianę radości i dusz obzłocenia bieszczadnego się zgadzasz, że nie widzisz się tam przy butelce, jako że masz dzięki wrażliwości Swojej takie, a nie inne myśli po twej głowie chodzące... A ja bym się nie zastanawiał długo i by Cię poznać piwo bym poświęcił, niezależnie ile by mnie to poświęcanie kosztować miało...
pozdrawiam; uśmiechnij się, boś w nastroju dziś jesiennym zdaje się...
duszewoj