Byłam w Chatce 2 lata temu. Wchodziliśmy od Suchych Rzek. Cała droga w chmurach i deszczu, ogólne mleko (co tam że na zachód i wschód słońca przyszliśmy). Byliśmy przemoknięci i zmarznięci. Zostaliśmy tam przyjęci przesympatycznie :) Ogrzaliśmy się, dostaliśmy garnek wrzątku, spaliśmy po 2 osoby na jednym łóżku (była nas chyba 6) bo akurat zabrakło ale jaka to odmiana spać na łóżku po 2 tygodniach spania w namiocie :) Co prawda rano z okna zobaczyliśmy również mleko ale chwile tam spędzone były jednymi z piękniejszych jakie spędziłam w Bieszczadach :)


Odpowiedz z cytatem