Nie trać proszę nadziei Browar!

Powyżej DUCHPRZESZŁOŚCI zrobił ładne zestawienie statystyczne. Jednak na mój socjologiczny nos bardziej nadaje się tu metoda jakościowa. Dla wielu, którzy wówczas biegali po Bieszczadach to miejsce było tylko jednym z przystanków. Należy przyjąć, że ze wspomnianych 200 odezwie się góra jedna osoba, która związała się emocjonalnie z chatą na Horodku. Człowiek, dla którego schronisko to nie był tylko dach nad głową i kojo lecz nade wszystko atmosfera tworzona przez ludzi zauroczonych TYM skrawkiem naszego kraju. To właśnie dzięki emocjonalnym przeżyciom nadajemy takim miejscom wartość, zachowujemy je w sercu i pamięci i pragniemy do nich wracać.
Jestem z określonej przez Ciebie generacji (patrz nik), trafiłem na to forum przypadkiem, miejmy nadzieję, że takich przypadków będzie więcej.