Czytając moje ostatnie posty w tym wątku, przypomniał mi się chłopak, dla którego tamte wakacje w Bieszczadach miały kiepski epilog.
Wraz kilkoma osobami zszedł do Dołżycy, w knajpie po przyjęciu jakiejś dawki alkoholu doszło do awantury, w trakcie której dość dotkliwie pobił człowieka. Oczywiście interwencja MO i 24h na posterunku w Cisnej. Po powrocie powiedział, że ciąg dalszy tego nieszczęsnego wieczoru będzie oczywiście w sądzie. Dobrze zapamiętałem jego pełne goryczy słowa, gdy wieczorem siedzieliśmy przy ognisku - " Cztery lata studiów poszły na darmo".