Czytam, ja czytam, o tym "chaszczowaniu" i rozumiem, że tu chodzi o pójście na przełaj. Czy może się mylę ?
Jeśli się nie mylę, to jestem zdecydowanie "za". I piszę się na taką wyprawę, chociażby po nocy i w deszczu.
Jest tylko jedno małe, dodatkowe niebezpieczeństwo, a mianowicie - wnyki na płową zwierzynę. Uwolnić się z tego samemu może być cholernie ciężko. Zwłaszcza gdy wejdzie się w sidła działające na zasadzie szubienicy.
Czyli dobrze byłoby, gdyby w grupie ktoś miał ze sobą narzędzie do przecinania drutu, np. kombinerki z takim ostrzem.


Odpowiedz z cytatem