Łooo...
WojtekR straszne rzeczy tu wypisuje... Na granicznym aż 2m śniegu! No to chyba psi zaprzęg będzie potrzebny!!
No to pogoda kiepska :(
Na szczęście szybko tego śniegu ubywa - wczoraj gopr podawał na wetlińskiej chyba coś koło 45, dziś 38, czyli jutro 31, a w piątek tylko po łydki... :D
Poczytaj jeszcze relację WojtkaR :
http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=3394&page=5
Pozdrawiam
Przemek
No coż, czy w takim wypadku jest sens jechać teraz : 17 marca sobota - planuję Ustrzyki Górne /pierwszy raz/ - czy sa jakieś szlaki , zeby robić wycieczki całodzienne będąc stacjonarnie w UG - przy czym nie jestem wyczynowcem i nie mam takich aspiracji.
Po prostu nie chce mi się jechac znowu do Zakopca /kilkanascie razy/ czy Krynicy Górskiej.
Rozważam jeszcze Ustroń - Czantoria - schronisko na górze - to mniej więcej to na co mnie stać, tak więc chciałbym być męższczyzna i jechac w Biesy ,ale chcę wrócić żywy.
Zawsze jest sens jechać w Bieszczady. Całodzienną eskapadą może być przejście Połoniny Caryńskiej. Nie wiem jakie są tam warunki, zresztą mogą zmienić się w ciągu tych kilku dni. W sobotę mamy szkolenie przyrodnicze ale kolega wybrał fajną, łatwą trasę wokół Lutowisk zwaną szumnie ekomuzeum trzech kultur. Jeżeli jesteś samochodem to możesz pojechać do Mucznego i tam pospacerować np. Tarnawa-Dźwiniacz.
Byłem, wróciłem i jest tak:
Połowa marca to w Bieszczadach takie nie-wiadomo-co. Zbocza i łąki w dolnych partiach dolin, poniżej krawędzi lasu aż do drogi są praktycznie bez śniegu. Ale już w lesie zaczyna się warstwa śniegu 30 cm i wyżej do 50 cm, w nawianych miejscach z metr. Przejście z Małego Jasła przez Jasło na Okrąglik to zapadanie się w śniegu po kolana i czasem po pas. Bez rakiet lub nart ciężki temat. Droga z Przełęczy nad Roztokami do Roztok to też śnieg do połowy łydek. Na połoninach znacznie lepiej - śnieg zbetoniony, idzie się całkiem przyjemnie (odcinek Chatka Puchatka - Osadzki Wierch). Droga do bacówki pod Małą Rawką pod śniegiem. Wejście na Rawki - najlepiej w rakietach.
P.S. Wielka Rawka dała nam trochę po dupie. Rozpętała się kurniawa, bardzo silny wiatr i śnieg zacinający w poliki. Kopuła całkiem zbetoniona, widoczność na parę metrów. W zasadzie dało się wejść głównie dzięki przednim zębom w rakietach - bolce na całej powierzchni już niewiele dają, bo tam zbyt duże nachylenie. W sumie idealnie byłoby mieć raki i czekan.
Zatem moje pytanie : czy jest sens w marcu w bieszczady , miało sens.
Trzeba poczekać do maja, tak mi sie cos wydaje.
W 2012 i tak będzie koniec świata.![]()
Pozdrawiam
Przemek
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)