Byłem, wróciłem i jest tak:
Połowa marca to w Bieszczadach takie nie-wiadomo-co. Zbocza i łąki w dolnych partiach dolin, poniżej krawędzi lasu aż do drogi są praktycznie bez śniegu. Ale już w lesie zaczyna się warstwa śniegu 30 cm i wyżej do 50 cm, w nawianych miejscach z metr. Przejście z Małego Jasła przez Jasło na Okrąglik to zapadanie się w śniegu po kolana i czasem po pas. Bez rakiet lub nart ciężki temat. Droga z Przełęczy nad Roztokami do Roztok to też śnieg do połowy łydek. Na połoninach znacznie lepiej - śnieg zbetoniony, idzie się całkiem przyjemnie (odcinek Chatka Puchatka - Osadzki Wierch). Droga do bacówki pod Małą Rawką pod śniegiem. Wejście na Rawki - najlepiej w rakietach.
P.S. Wielka Rawka dała nam trochę po dupie. Rozpętała się kurniawa, bardzo silny wiatr i śnieg zacinający w poliki. Kopuła całkiem zbetoniona, widoczność na parę metrów. W zasadzie dało się wejść głównie dzięki przednim zębom w rakietach - bolce na całej powierzchni już niewiele dają, bo tam zbyt duże nachylenie. W sumie idealnie byłoby mieć raki i czekan.



Odpowiedz z cytatem

Zakładki