Witam

Oto moja relacja:

Rakiety bardzo mi sie przydaly, i w zadnym momencie wyjazdu nie zalowalem, ze mam je przy sobie. Na szlaku Dolzyca - Jaworzec, rzeczywiscie nie przetartym, nie byloby mozliwe przejscie nawet kilunastu metrow bez tego cudownego sprzetu (mokry snieg o pokrywie ~50cm). Na pozostalych bylo podobnie (z wylaczeniem szklaku na Mala Rawke, gdzie snieg byl zmarzniety i mozna bylo przemieszczac sie bez rakiet).

A co do pogody w Bieszczadach... Doswiadczylem tego na wlasnej skorze, jak calkowicie jest nieprzewidywalna.
Przykład: Po zapoznaniem sie z komunikatem GOPR-u dotyczacego pogody na Polonienie Carynskiej, postanowilem wykorzystac dobre warunki i przedostac sie do Berezek. Okazlo sie, ze mialem przyjemnosc spacerowania (a momentami podfruwania) na Poloninie Carynskiej przy wietrze 32 m/s!!! i silnym zamgleniu (komunikat GOPR-u mowil o slabym wietrze i o sredniej widocznosci). Z kolei dzien wczesniej piekna sloneczna pogoda, brak wiatru i swietna widocznosc, dzieki ktorej z Malej Rawki ujrzalem Tatry.

Bylem pierwszy raz w Bieszczadach i na pewno tam powroce za rok, jednak juz z innym nastwieniem - nie bede mysal o tym wyjezdzie jak o wyprawie typu "chodzenie po pagorkach", lecz jak o wyprawie w bardzo trudne i niebezpieczne gory.

Ach te Bieszczady... Maja swoj niepowtarzalny klimat. Poza tym ta atmosfera w schroniskach, ktorej nie spotkalem w zadnych innych polskich gorach; polecam Jaworzec, pod Mala Rawka i Kolibe.

Pozdrawiam