ja w sluszna pulapke jakiegos ekologa zlapalam sie tylko raz- na bieszczadzkiej zaroslej trawa stokowce, chyba na otrycie- ustawil ktos zamaskowana trawa kolczatke...skonczylo sie na przebitych 4 kolach, wielce klimatycznej nocy w lesie, wieczornym spotkaniu z lesniczym nastepnego dnia , mandaciku i wyprawa z lesniczym do sanoka (za dodatkowa oplata ) po nowe kola.. to byl chyba moj najdrozej spedzony dzien w bieszczadach

ale nie mam pretensji do wlasciciela kolczatki- sama tez poluje na crossowcw jezdzacych po szlakach... a kolczatka na otryckiej stokowce zostala, zamaskowalam ja trawa, niech ludzie wiedza ze jak chce sie jezdzic autkiem gdzie nie wolno mozna miec wiele niespodzianek ...ciekawe czy wciaz tam jest...czy jakis wsciekly mundurowiec ja zdarl
