W tej chwili sprawa nie jest taka prosta. W granicach Polski ta linia kolejowa jest zdewastowana od jakichś 10 lat, więc tak naprawdę same tory i niezbedna łącznośc trzeba by zbudowac od nowa. Kiedyś odbywalo sie to tak iz jadąc z Przemysla do Zagorza "nie przekraczało się " granicy w Malhowicach tzn. nie bylo odprawy. Nie można wiec było po ukraińskiej stronie ani wsiadac ani wysiadać. Podróżnych nigdy wiec nie bylo dużo, jeżdzilo dwa wagony osobowe zapełnione najwyżej w połowie, do tego w składzie było 4-5 wagonow towarowych. Więc obecnie uruchamianie pociągu ma jedynie znaczenie jakiejś atrakcji turystycznej. Z tym że tym razem musiałaby być odprawa dwa razy na granicy / Malhowice i Krościenko/ , jednocześnie mogli by podróżowac nim mieszkańcy terenow przygranicznych Ukrainy. Chociaż i dla tych potrzeb pociąg będzie mało przydatny gdyż zapewne szybciej w Malhowicach będzie przejście drogowe niz kolejowe - na granicy z Ukraina planowane jest w kolejności przejścia drogowe w rejonie Lubaczowa, Malhowice a potem jako ostatnie w rejonie Lutowisk / Rosolin - Boberka/.
Z Przemyśla do granicy w Malhowicach jest 12 km, z tego z Bakończyc do granicy 10 km praktycznie nie istnieje. Z Przemysla do Ustrzyk Dolnych jest 65 km. Gdyby więc doliczyc dwie odprawy graniczne, to podróż trwałaby jakieś 3 godziny, więc jako atrakcja turystyczna to w sam raz ale by gdzieś dojechac, to ciut za długo.


Odpowiedz z cytatem