z bieszczadzkich ziol najbardziej zapadl mi w pamiec dziurawiec ze stebnika- kiedys nazbieralismy go tyle ze samochod byl upakowany po dach, siedzialo sie na dziurawcu, malo go na kolanach i na glowie :) tak przesiaklismy zapachem ze wchodzac do sklepu nawet ludzie dziwnie patrzylia autko pachnialo okragly rok :) a dziurawcem obdzielilismy rodzine znajomych i jeszcze duzo zostalo :)
a najlepsze co moze byc to ziolowa herbatka warzona w kociolku na ognisku- dziurawiec, mieta, pokrzywa, krwawnik, babka ,macierzanka i troche malin :D mniam!!!!! i woda oczywiscie z potoczka :)
a w bieszczadach rosnie lepieznik rozowy?? ponoc taki jest , ale w beskidach widzialam tylko biale...


a autko pachnialo okragly rok :) a dziurawcem obdzielilismy rodzine znajomych i jeszcze duzo zostalo :)
Odpowiedz z cytatem