Oj wie. Zapomiałeś o jej rozweselającym działaniu. Oczywiście naleweczki.
Ostatnio na szkoleniu (jesteśmy w towarzystwie cos z 20 biologów) uczę się rozpoznawać rośliny jadalne. Dziś upiekłam sobie bulwki ziaropłonu. Nawet smaczne. Jadłam też tatarak i ugotowane młodziutkie kwiatostany lepiężnika białego. Próbowałam też listki ziarnopłonu, ponoć młode roślinki z rodziny jaskrowatych są nietrujące ale po odgryzieniu kawałka poczułam piekący smak. Taki podobny do smaku tej substancji którą okrywa się wierzchołki młodych drzewek. Jeszcze coś jadlam ale wyleciało mi z pamięci. Też z jaskrowatych. Nie kaczńce. Ich młode listki też są ponoć jadalne.