Opowiadanie o konnej eskapadzie Szaszki (napisane przez Jej Faceta) naprawdę świetne !!! Szczególnie druga jego część, o podróży nocą. Opowiedziane bardzo realistycznie, znam ten ból. Ładnych parę lat temu, nie znając jeszcze dobrze okolic Zatwarnicy i Sękowca, źle odczytałem mapę i powędrowałem nie tam, gdzie trzeba. Po jakimś czasie zorientowałem się, ale właśnie zaczynało zmierzchać. A do miejsca, gdzie zozstawiliśmy samochód (Rajskie) było sporo kilometrów. I nie mieliśmy latarki. Kolega nie zabrał jej w ogóle, a moja została czymś przyciśnięta w naramiennej teczce - raportówce, włączyła się i oświetlała ją (torbę), dopóki starczyło energii w bateriach. Gdy chciałem ją wykorzystać, okazała się już bezużyteczna. Na szczęście niebo było prawie bezchmurne i tak wędrując pod gwiazdami dotarliśmy o pierwszej w nocy do Rajskiego. Przedtem, przez jakiś czas, coś lazło równolegle z nami, porykując i przeciskając się lasem obok naszej stokówki.