Czytam te Wasze opowieści, a serce tęsknota mi ściska niemiłosiernie. Już poczułam te zapachy bieszczadzkie, zobaczyłam to rozgwieżdżone niebo, którego nigdzie indziej znależć nie potrafię, i poczułam już prawie to zmęczenie w nogach, dla którego rok w rok (siedem lat z rzędu) jeździłam tnąc Polskę po przekątnej (ze Świnoujścia w Bieszczady) z garstką mi podobnych... Pozdrawiam Was serdecznie - AniaW (kiedyś zarażona, podobnie jak Wy, miłością do tych miejsc, tych ludzi i klimatów, których nie można zapomnieć)