Jeszcze nie wiem którą grupę poprowadzę ale sugestia brzmi zachęcająco. Może jeszcze dojdzie jakaś z tych imprezujących to oczywiście ilość KIMBowiczów powiększy się o jakieś 40-50 osób. Jak jeszcze dorzucimy kije do szczotek jako broń przeciwwilczą, spotkanie z miśką z Otrytu oraz degustację nalewek(oczywiście tylko tych z piwniczki Jacka) to może to okazać się to najlepszym programem integracyjnym w dziejach Bieszczadów.
Acha napiwki idą na potrzeby KIMB
![]()


Odpowiedz z cytatem