A ja mam dobre wspomnienia z kontroli. Zarówno tej przeprowadzanej przez straż parkową jak i przez pograniczników. Czasami dochodzi do zabawnych sytuacji jak w worku, gdy staż graniczna ostrzegła zagranicznych gości przed strzałami po stronie ukraińskiej. Nasi goście traktują takie spotkania jako atrakcję. Zresztą panowie są zawsze uśmiechnięci i cierpliwi. Nawet, gdy muszą odpowiadać na dziesiątki czasami bzdurnych pytań. Jeżeli mnie coś drażni to zachowanie osób kontrolowanych, szczególnie przewodników. Rok temu słyszałam takie słowa: g... nie wiesz kto ja jestem itd., a następnie skarga do poprzedniego dyrektora na to, że strażnik odważył się zwrócić uwagę przewodnikowi.