przyklad?? wlepienie nam mandatu w okolicach balnicy- jak zaczelismy sie domagac kwitka wsiedli na motor i odjechali- dla mnie to bylo jednoznacznemieli na mundurkach SG - wiec nie byly to chlopaki z siasiedztwa co zbierali na wino (chyba ze wczesniej zlupili pogranicznikow
slyszalam o wielu podobnym przypadkach. I wiem ze jakies 5-6 lat temu jeszcze tak nie bylo...spedzalam po 2 miesiace w bieszczadach, zawsze nocujac na dziko- nigdy sie nikt nie dowalal.. a teraz jak pojedzie sie na tydzien to przynajmniej raz jakas hiena przylezie.. interesuje mnie przyczyna takiego stany rzeczy, bo jest tak ze nic nie dzieje sie bez przyczyny.. a troche mnie wkurza ze ciezko jest przewidziec koszt bieszczadzkiej wyprawy. Nie chcialam obrazac nikogo- moze panowie straznicy w tym regionie sa po prostu nadgorliwi i tylko tyle...stad byly pytajniki
a wyscie nie zauwazyli ostatnio tego problemu??
moze by warto utworzyc na forum watek "miejsca szczegolnie niebezpieczne" - jak na razie wiem ze nalezy do nich ta mila wiata przy granicznym szlaku- rabia- kremenaros"tam chyba poluja co noc- kolega sprawdzal minionego lata - gdy po raz 7 go tam nakryli , to im powiedzial ze jest dziennikarzem i pisze artykul o pracy pogranicznikow
a to nie granica unii....


mieli na mundurkach SG - wiec nie byly to chlopaki z siasiedztwa co zbierali na wino (chyba ze wczesniej zlupili pogranicznikow
Odpowiedz z cytatem