Kolejni dzierżawcy prześcigali się w pomysłach uatrakcyjnienia samej knajpy jak i części hotelowej, która była bidna, ale w miarę czysta.
I o to się mnie rozchodziło Pierwszy raz nocowałem w "Pulpicie" na początku lat 80. i wtedy to - na szczęście - też nie był Marriott, ale dało się spać i korzystać z łazienki bez obrzydzenia.
Super zacna opowieść Jeszcze
Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 01-03-2007 o 10:13