Jak dla mnie, ajencja jest kuriozalną i skompromitowaną formą najmu. Bo po co ktoś ma ładować własną kasę w coś, co nie jest jego własnością?! Dla idei, owszem, jakiś czas można. Ajencja to relikt PRL-u, w którym prywatyzacja nieruchomości nie wchodziła w grę ze względów ideolo, choć było powszechnie wiadomo, że gospodarz lepiej zadba o coś, jeśli będzie miał do tego motywację finansową, a nie gołą pensję.
PTTK, jako właściciel obiektów i - formalnie - organizacja pożytku publicznego, mająca na dodatek w statucie obowiązek krzewienia i wspierania turystyki, powinna dopłacać do schronisk, a nie pobierać kosmiczny haracz. Jakaś gospodarcza hybryda, absolutny bajzel, w którym nie wiadomo, o co chodzi. A jeśli nie wiadomo, o co chodzi...
Dzięki takiemu podejściu będziemy wkrótce mieli w Biesach zalew prywatnych pensjonatów z noclegami po 200 zł w pokojach z jaccuzi, klimą i hot-spotem. I nic dziwnego, bo prywatny właściciel będzie chciał, żeby koszt inwestycji mu się jak najszybciej zwrócił. A przecież hotelarstwo jest jedną z dziedzin gospodarki o najwyższych stopach zwrotu. Jeśli nawet ta zasada nie dotarła na razie w Bieszczady, to pewnie niedługo dotrze.
Wracając do schronisk PTTK - mam wrażenie, że sprawdziłaby się komunalizacja obiektów, a potem jakaś forma partnerstwa publiczno-prywatnego. Oczywiście w teorii, bo nie jestem przekonany, czy szanowny zarząd PTTK wypuściłby z rąk takie portfolio, a potem czy gminy byłyby zainteresowane w dokładaniu się do nowych inwestycji.
Sorry, chaotyczne toto, ale jakoś mi się zebrało na wylew
Aaaa, a propos członkostwa w PTTK - ostatnią składkę zapłaciłem w liceum w 1988 roku. Tylko proszę mi nie wmawiać, że ten upadek schronisk to przez takich jak ja![]()


Odpowiedz z cytatem