W POSZUKIWANIU NIEBIESKICH ŻAB CZĘŚĆ DRUGA
Dziś tak pięknie to postanowiłam powalczyć znowu z żabami. Odkrywszy takie coś przy drodze:
myślałam, że to anyżabowe, ale żab ani widu ani słychu, były natomiast takie ślady:
więc być może to antybober te siatki?
Żab żadnych tak jak już pisałam, ale wiosna w pełni
Ślicznie, pięknie, ale ja chcę żaby!I to niebieskie!!!
Nie poddaję się więc i jadę na moje oczko, gdzie jako dziecko łowiłam karasie. I już z daleka słyszę jak mruczą!!!Wstąpiła we mnie nadzieja. No ale z tą jak jest to my wiemy, tak i tym razem było. Żaby jak tylko mnie usłyszały myk, chlup i poszłyyyyyyyyy. Ale COŚ zostało wzbudzając moją radość:
Trochę daleko, a ja zapomniała gumofilców z auta. I już miałam ochotę ściągać buty, aby na bosaka połazić po bagnichu, ale coś się poruszyło...
Pijawkus ordinarius takiej ich ilości to ja dawno nie widziałam, co 5cm jedna!!!Nawet za żabką tu się jakaś skrada:
Żab niebieskich znowu nie znalazłam, choć gadały i mruczały:
No i znalazłam innego "przyjaciela" znak, że wiosna się zaczęła już na całego:
cdn. aczkolwiek nie wiem czy jeszcze tej wiosny![]()















Odpowiedz z cytatem