W Łupkowie, u Krysi Rados traciłem zasięg Ery, i miałem b. dobry sygnał operatora słowackiego. W paśmie przygranicznym po prostu trzeba uważać. Coraz mniej jest miejsc, gdzie nie ma zasięgu praktycznie każdego operatora.
Nie tak dawno by sprawdzić pocztę głosową jechałem z Duszatyna aż na Czystogarb - widoczność Dukli, teraz wystarczy jak wyjdę na nasyp kolejki.
Podobnie było w Krywem - ok 4m pasa łąki na Rylim z dobrym sygnałem. Teraz pod samym domem Tosi. Czasem w dolinkach, w lesie sygnał zanika.
Telefon to dobrodziejstwo, ale i przekleństwo. Jak szybko stał się niezbędnym narzędziem, bez którego już trudno się obejść.
Pozdrawiam
Długi