Też znaliśmy Dziadka (moja rodzina i ja) i też nam smutno.
Parkowaliśmy u niego tylko dwa razy ale to wystarczyło, żeby utkwił nam w pamięci i nie rozmył się w tle wielu mijanych po drodze osób.
Jako anegdotę wspominamy czasem opowiadanie Dziadka, jak to mu "ta diabelna góra" wykończyła płuca: Dziadek pracował przy konnej zrywce i co wyjechał na górę, to musiał sobie zapalić. A mówił nam to zaciągając się dymem z papierosa :)
Mam nadzieję, że woda ze studni Dziadka nadal jest taka zimna i dobra.


Odpowiedz z cytatem