W zeszłym sezonie to nawet z bronią w ręce, pod Baligrodem, jeden się zaczaił.
Parę lat temu w Duszatynie, nocą, jeden wypił turystom denaturat i musieli jeść śniadanie na sucho. Liczba zaborów mienia jest zatrważająca, szczególnie na odludziu. Nikt nie słyszy krzyku rozpaczy i przerażenia, gdy nikogo nie ma. Jeżeli w próżni (tej prawdziwej) pojawiają się cząstki "na kredyt" i natychmiast znikają, to pewnie na pustkowiach też pojawiają się same krzyki przerażenia i zaraz znikają, zanim ktoś je usłyszy. Przerażające.
Zalękniony Długi