Wreszcie!
A już myslałem, że Oleńka nie wytrzymała z tęsknoty i w Bieszczady się wybrała...I na opowieści nowe czekać zaczynałem o błądzoniach, litmirzach, berdnikach, kiczerkach, poharach i innych biesach, i czadach (a to obiecane o "dniu dziecka" się jeszcze nie pojawiło, chciałem zauważyć). I choć Oluś jeszcze nie tym razem nam opowiadanie nowe napisała, a zauważyć tylko raczyła, że Dziadek umrzeć mógł, byle nie na naszym forum (właśnie daliśmy dowód, że wciąż w naszej pamięci żyje), to przecież cieszę się ogromnie z Jej obecności, i Jej śpiewu, i Jej nieposkromionej wyobraźni. Cmok, Aleksandro.
duszewoj